Sprzeciw wobec udostępniania aborcyjnych pigułek

pigulka

W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska zgodziła się, by pigułka antykoncepcyjna „dzień po” była sprzedawana w krajach UE bez recepty. Rzecznik KE ds. zdrowia Enrico Brivio zastrzegł jednak, że ostateczną decyzję co do jej udostępniania, Komisja pozostawia władzom poszczególnych krajów członkowskich.

Polskie ministerstwo zdrowia, choć początkowo deklarowało, że w Polsce utrzymane zostaną dotychczasowe przepisy, zmieniło swoje stanowisko. Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann oraz rzecznik ministerstwa Krzysztof Bąk w wypowiedziach dla mediów przekonywali, że „tabletka „dzień po” będzie w Polsce dostępna bez recepty, ponieważ taką decyzję podjęła Komisja Europejska, a my musimy się do tego dostosować.

Tymczasem nie jest to prawdą. Przepisy Unii Europejskiej nie mogą modyfikować krajowych regulacji dotyczących obrotu środkami antykoncepcyjnymi i wczesnoporonnymi. Mówi o tym artykuł 4 § 4 Dyrektywy 2001/83/EC Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej.

Ministerstwo zdrowia, wprowadzając w błąd opinię publiczną i zrzucając odpowiedzialność na Komisję Europejską, próbuje upowszechnić dostęp do zawierającej aborcyjny mechanizm pigułki. Stoi to w sprzeczności z polskim prawem, które zakazuje aborcji. Taka decyzja stanowi zagrożenie dla zdrowia kobiet oraz życia ludzi w ich najwcześniejszej fazie rozwoju, a także promuje kulturę rozwiązłości seksualnej.

Przyjmowanie antykoncepcji hormonalnej powiększa ryzyko zachorowań na raka piersi, raka szyjki macicy, żylnej choroby zakrzepowej oraz szeregu mniej groźnych, ale powszechnych przypadłości. W przypadku niektórych kobiet (np. palących), to ryzyko jest szczególnie wysokie. Umożliwianie dostępu do tak niebezpiecznych środków poza kontrolą lekarza jest więc skrajną nieodpowiedzialnością.

Pigułki „dzień po” szczególnie niebezpieczne są dla poczętych ludzi, w ich najwcześniejszej, zarodkowej fazie rozwoju. Jeśli dojdzie do poczęcia, mechanizm działania pigułek uniemożliwia zarodkowi zagnieżdżenia się w macicy i w konsekwencji powoduje jego śmierć. Twierdzenie jakobyśmy przed zagnieżdżeniem nie mieli jeszcze do czynienia z istotą ludzką, do czego próbują przekonywać niektórzy, stoi w sprzeczności z logiką (zarodek przed i po zagnieżdżeniu niczym się nie różni) i wiedzą medyczną.

Warto dodać ponadto, że dopuszczenie do swobodnego obrotu pigułek „dzień po” będzie umacniać wśród ludzi (zwłaszcza młodych) złudne przekonanie o tym, jakoby można było współżyć zawsze i wszędzie bez jakichkolwiek konsekwencji. Tym samym, będzie wpisywało się w promocje kultury rozwiązłości seksualnej, w której seks sprowadzany jest do roli banalnej rozrywki, a ludzie uciekają od odpowiedzialności za swoje postępowanie, za relację intymną i drugiego człowieka.

W końcu szczególnie bulwersujące jest to, że pigułki „dzień po” miałyby być dostępne nawet dla nieletnich dziewczynek. Prawo farmaceutyczne i kodeks cywilny nie określają w żaden sposób tego, żeby osobie poniżej 18 roku życia nie sprzedawać takiej pigułki. „Są to leki, tak jak inne leki, które są sprzedawane bez recepty, można je kupić w aptece bez pokazywania dowodu” przyznaje wiceminister zdrowia.

http://www.citizengo.org/pl/sprzeciw-wobec-pigulek-aborcyjnych