Witam panie, 27 maja 2017 roku wzięłam test ciążowy w domu, a dwie linie potwierdziły moje obawy. Czytałam o aborcji pigułkami i zawsze popierałam prawo kobiet bycia odpowiedzialnymi za własne ciała. Kiedy powiedziałam mojemu chłopakowi, popierał moją decyzję. Znalezienie pigułek było trudne, bo nie mieliśmy pieniędzy. Znaleźliśmy je w starej aptece, były o wiele droższe niż zwykle. W ciągu kilku dni gdy mój chłopak szukał pigułek, ja odwiedziłam stronę internetową safe2choose tyle razy, że praktycznie znałam ją na pamięć. Byli jedyną stroną, której ufałam. Były inne strony, które jeszcze bardziej mnie skonfundowały. Czasami miałam wątpliwości, myślałam, że ból mnie zabije lub że będę miała krwotok. W końcu postąpiłam zgodnie z instrukcjami safe2choose, dokładnie tak jak jest napisane na ich stronie. Rozpoczęłam aborcję 5 czerwca o 12 rano. Na początku myślałam, że miałam uczulenie, ponieważ moje dłonie swędziły i były spuchnięte, ale rozluźniłam się i to minęło. Po pierwszej dawce miałam nudności, wymioty, biegunkę i dreszcze, dokładnie tak jak mówili, że będzie. Udało mi się spać przez 2 godziny, a potem ze wschodem słońca zaczęły się skurcze. Poszłam do łazienki i zauważyłam kilka kropli krwi, ale nic więcej. Z drugą dawką miałam bardzo silny ból, prawie nieznośny, ale wiedziałam, że aborcja nie będzie przyjemna. Po trzeciej dawce nie mogłam już odróżnić bólu, bo było to tak bolesne. Ból trwał około 14 godzin, a radziłam sobie z nim będąc pod prysznicem z ciepłą wodą. Wiele razy poszłam do łazienki i ku mojemu zdziwieniu krwawienie nie było takie złe. Było jak ciężki okres. Około trzeciej miałam tylko lekki ból i mogłam spać. O 18:00, jak magia, obudziłam się bez bólu. Od tego dnia miałam lekkie krwawienie. Jestem pewna, że moja aborcja zakończyła się sukcesem, ponieważ przestałam mieć objawy ciąży. Jestem bardzo wdzięczna za safe2choose. Ich informacje pomogły mi kontynuować życie i zdecydować co zrobić z moim własnym ciałem.